Euro 2036 nie ma jeszcze gospodarza, ponieważ żadne państwo – w tym Polska – nie złożyło oficjalnej kandydatury. Nie doszło więc do przegranej rywalizacji ani decyzji UEFA odrzucającej polski projekt. Na razie temat funkcjonuje głównie w mediach i jako oddolna inicjatywa, a nie jako zatwierdzony projekt państwowy.
Dlaczego nie ma oficjalnej kandydatury?
Proces wyboru gospodarza mistrzostw Europy zaczyna się dopiero wtedy, gdy federacja piłkarska wraz z władzami państwowymi podejmie formalną decyzję o aplikowaniu. Sam pomysł, analiza stadionów czy wypowiedzi działaczy nie oznaczają jeszcze zgłoszenia do UEFA.
W przypadku Polski nie ma informacji o rozpoczęciu takiej procedury. Cezary Kulesza, prezes PZPN, odciął się od medialnych doniesień o planach ubiegania się o Euro 2036, określając je jako kaczkę dziennikarską. Z jego wypowiedzi wynikało, że związek nie prowadzi formalnych działań w tym kierunku, a rozmowy z rządem na temat wspólnej kandydatury nie zostały rozpoczęte.
To ważne, ponieważ PZPN nie może samodzielnie zagwarantować wszystkich warunków wymaganych przy organizacji turnieju tej skali. Federacja odpowiadałaby za stronę sportową i organizacyjną, ale państwo musiałoby zapewnić między innymi finansowanie inwestycji, bezpieczeństwo, transport oraz odpowiednie gwarancje prawne i budżetowe.
Brak oficjalnego stanowiska rządu oznacza zatem brak podstaw do złożenia aplikacji. Organizacja Euro wymagałaby decyzji politycznej, wskazania źródeł finansowania i uzgodnienia podziału obowiązków między administracją centralną, samorządami oraz PZPN. Bez tego medialne deklaracje nie przekładają się na procedurę przed UEFA.
W tle pozostaje też pytanie o priorytety wydatków publicznych. Turniej może przyspieszyć modernizację transportu i stadionów, ale wymaga wieloletnich nakładów, których nie da się ograniczyć do samego kosztu organizacji meczów. To właśnie potencjalne zobowiązania finansowe, a nie brak zainteresowania kibiców, są jednym z powodów ostrożności władz.
Czy Polska ma stadiony na Euro 2036?
Pod względem infrastruktury Polska jest dziś znacznie lepiej przygotowana niż przed Euro 2012. W kraju działa kilka dużych, nowoczesnych obiektów, a część stadionów zbudowanych lub przebudowanych przed poprzednim turniejem nadal może pełnić funkcję aren międzynarodowych.
Nie oznacza to jednak, że wszystkie wymagania UEFA zostały automatycznie spełnione. Ostateczna ocena obejmowałaby nie tylko pojemność trybun, lecz także zaplecze medialne, strefy bezpieczeństwa, transport, bazę treningową, zakwaterowanie i standardy obsługi kibiców. Wymogi zależą też od konkretnej roli stadionu w turnieju.
Orientacyjne zestawienie potencjalnych obiektów pokazuje, że największe braki dotyczą liczby stadionów o pojemności co najmniej 30–40 tysięcy miejsc. Dane pojemnościowe wskazują następujący obraz:
| Stadion | Miasto | Pojemność | Status względem wymogu pojemnościowego |
|---|---|---|---|
| PGE Narodowy | Warszawa | około 60 000 | spełnia |
| Stadion Śląski | Chorzów | 54 378 | spełnia |
| Stadion Poznań | Poznań | 42 837 | spełnia |
| Stadion Wrocław | Wrocław | 42 771 | spełnia |
| Stadion Gdańsk | Gdańsk | 41 620 | spełnia |
| Stadion Henryka Reymana | Kraków | około 40 000 po rozbudowie | wymaga inwestycji |
| Arena Zabrze | Zabrze | 31 871 | spełnia niższy próg |
| Stadion Wojska Polskiego | Warszawa | 31 103 | spełnia niższy próg |
| Stadion Widzewa | Łódź | ponad 18 000 obecnie | nie spełnia bez rozbudowy |
| Stadion Jagiellonii | Białystok | poniżej 30 000 | nie spełnia bez rozbudowy |
Tabela pokazuje różnicę między potencjałem a gotowością turniejową. Polska ma kilka obiektów, które mogłyby znaleźć się w podstawowej puli aren, ale potrzebowałaby także uzupełnienia infrastruktury. W Łodzi problemem jest przede wszystkim pojemność stadionu Widzewa. W Białymstoku stadion Jagiellonii jest nowoczesny, lecz zbyt mały dla wymogów dotyczących meczów Euro.
Jednym z możliwych rozwiązań byłaby rozbudowa stadionu w Krakowie do około 40 tysięcy miejsc. Inną drogą mogłaby być modernizacja któregoś z obiektów w Łodzi, Białymstoku lub innym mieście. Przy perspektywie ponad dekady nie można wykluczyć nowych projektów, ale na obecnym etapie nie ma decyzji inwestycyjnych powiązanych z oficjalną kandydaturą Polski.
Jakie są główne bariery?
Brak zgłoszenia nie wynika z jednego problemu. Ewentualny projekt musiałby połączyć decyzje sportowe, polityczne i finansowe. Najważniejsze bariery to:
- Brak decyzji rządu – bez państwowych gwarancji PZPN nie może wiarygodnie przedstawić kandydatury.
- Nieustalone finansowanie – modernizacja stadionów, transportu i zaplecza wymagałaby wieloletnich zobowiązań publicznych.
- Braki stadionowe – część potencjalnych aren nie osiąga wymaganej pojemności lub potrzebuje przebudowy.
- Ryzyko kosztów po turnieju – utrzymanie dużych obiektów może być trudne, jeśli nie znajdą stałego wykorzystania.
- Brak wspólnej strategii – kandydatura wymagałaby uzgodnienia interesów rządu, PZPN, miast i właścicieli stadionów.
Polska ma doświadczenie w organizacji dużych wydarzeń, między innymi Euro 2012 i Igrzysk Europejskich Kraków–Małopolska 2023. To atut, ale nie zastępuje formalnej decyzji. Przy Euro 2036 skala wymagań byłaby większa, a UEFA oceniłaby cały system organizacyjny, nie tylko same boiska i trybuny.
Co musiałoby się stać, aby Polska zgłosiła kandydaturę?
Droga od medialnej dyskusji do oficjalnego wniosku wymagałaby kilku następujących po sobie decyzji:
- Decyzja polityczna – rząd musiałby uznać organizację Euro 2036 za projekt państwowy i określić jego cele.
- Porozumienie z PZPN – federacja oraz administracja publiczna musiałyby ustalić zakres odpowiedzialności za przygotowanie turnieju.
- Gwarancje finansowe – państwo powinno wskazać źródła pieniędzy na stadiony, transport, bezpieczeństwo i organizację.
- Audyt infrastruktury – należałoby sprawdzić stadiony, bazy treningowe, hotele, lotniska i połączenia między miastami.
- Plan modernizacji – brakujące obiekty musiałyby otrzymać konkretne harmonogramy, budżety i odpowiedzialnych wykonawców.
- Oficjalne zgłoszenie i lobbing – dopiero po przygotowaniu dokumentacji można byłoby rozpocząć formalną rywalizację oraz zabiegać o poparcie w strukturach UEFA.
Dlaczego mówi się o Euro 2036, skoro nie ma projektu?
Temat zyskał popularność, ponieważ polska infrastruktura wygląda dziś znacznie lepiej niż na początku przygotowań do Euro 2012. Analizy stadionowe i materiały publikowane w internecie pokazały, że kraj dysponuje kilkoma dużymi arenami, które można wykorzystać ponownie. Z czasem nieoficjalne grafiki, zestawienia miast i komentarze dziennikarzy zaczęły funkcjonować jak zapowiedź realnej kandydatury.
To jednak przykład, jak łatwo pomylić potencjał z formalnym działaniem. Polska może mieć podstawy infrastrukturalne do rozpoczęcia rozmów, ale dopóki rząd i PZPN nie podejmą wspólnej decyzji, nie ma polskiej aplikacji do UEFA. Nie można więc mówić, że Polska przegrała walkę o Euro 2036. Na obecnym etapie nie weszła jeszcze do tej rywalizacji.
Euro 2036 pozostaje projektem możliwym do rozważenia, ale obecnie przedwczesnym. Najpierw musiałaby pojawić się wola polityczna, gwarancje finansowe i oficjalne porozumienie z PZPN. Dopiero wtedy można byłoby oceniać szanse Polski, a nie tylko jej stadionowy potencjał.